Delfin - Stowarzyszenie Niezależnych Operatorów Stacji Paliw

Aktualności


2013-10-17

"Niezależność wielu małych stacji jest iluzoryczna" - Robert Tomaszewski, Prezes Nova Oil

"Niezależność wielu małych stacji jest iluzoryczna" - Robert Tomaszewski, Prezes Nova Oil"Niezależność wielu małych stacji jest iluzoryczna" - Robert Tomaszewski, Prezes Nova Oil

źródło: Petrolnet.pl, 03.10.2013 (zaktualizowany 03.10.2013 09:01)

Dlaczego lepiej być wolnym? To nie jest wybór między wolnością a zależnością. Moim zdaniem podział na stacje "sieciowe/koncernowe" i "niezależne" nie opisuje prawdziwego rynku. Bo przecież są firmy, które mają kilka własnych stacji i każda z nich działa pod inną "marką", większe jako koncernowe a mniejsze pod marką własną. Stacje można dzielić na duże i małe oraz na dobre i złe. Nie traktuję koncernów, jako „przeciwników”.

Piotr Mieszkowski: Czy zawsze działał Pan jako operator niezależny?

Robert Tomaszewski, prezes NOVA OIL Sp. z o.o.: Naszą pierwszą stacje "NOVA OIL" uruchomiliśmy w 2008 roku. Stacja miała być tylko dodatkiem do sprzedaży hurtowej, ale okazała się lokomotywą rozwoju firmy. Początki sprzedaży detalicznej nie były łatwe, ale obecnie mamy już 7 stacji i szukamy kolejnych obiektów na Mazowszu. Nasze stacje rozwijają się dynamicznie i widzimy dla siebie doskonałą niszę na rynku - stacje, które leżą na granicy i poza zainteresowaniem koncernów. Wszystkie nasze stacje działają pod marką własną, jako podmioty "niezależne", ale tworzące naszą małą "sieć".

PM: Dlaczego lepiej być niezależnym operatorem stacji paliw?

RT: Ha, ha, dlaczego lepiej być wolnym? Żartuję oczywiście, to nie jest wybór między wolnością a zależnością. Moim zdaniem podział na stacje "sieciowe/koncernowe" i "niezależne" nie opisuje prawdziwego rynku. Bo przecież są firmy, które mają kilka własnych stacji i każda z nich działa pod inną "marką", większe jako koncernowe a mniejsze pod marką własną. Stacje można dzielić na duże i małe oraz na dobre i złe. Nie traktuję koncernów, jako „przeciwników”. Przecież większość paliwa na rynku to paliwo Orlenu i Lotosu i praktycznie wszyscy jesteśmy ich dystrybutorami, czy to się nam podoba, czy nie.

Wszyscy znają stacje działające pod marką znanych koncernów, które nie cieszą się dobrą opinią oraz te "niezależne", które mają doskonałą opinię i grono wiernych klientów. Niezależność wielu małych stacji jest iluzoryczna, bo stacje te zaopatrywane są w paliwa przez duże koncerny i ich hurtownie. Firmy te  działają pod własną marką tylko dlatego, że koncerny nie pozwalają na posługiwanie się marką paliwa, gdyż za to trzeba dodatkowo zapłacić. Przy małej sprzedaży, marża nie pozwala na takie koszty i ta „wolność” jest przymusowa. Nie można powiedzieć, że bycie niezależnym jest lepsze czy gorsze, wszystko zależy od sytuacji i podejścia koncernu.

Nie można dać prostej wskazówki dla właściciela stacji paliw, czy lepiej pozostać "niezależnym operatorem", czyli działać pod marką własną, czy skorzystać z oferty koncernu i działać jako "sieciówka" pod cudzą marką. Podstawą wyboru własnej strategii jest lokalizacja stacji i wynikające z tego ilości paliwa i innych produktów, którą stacja może sprzedawać, środki jakimi dysponuje właściciel, potencjał firmy, którą prowadzi oraz warunki, jakie potrafi wynegocjować z koncernem. Są sytuacje w których franczyza jest dobrym wyjściem. Jednak moim zdaniem dotyczy to głównie dużych stacji przy największych szlakach komunikacyjnych i miejsc gdzie dominują klienci „flotowi”.

Kluczowy dla sukcesu stacji jest dobór najlepszych dostawców. Jak w każdym biznesie, również w przypadku stacji paliw, podstawą będzie solidny dostawca, który zapewnia dobrą jakość paliw w rozsądnej cenie, gwarantującej opłacalność ale i legalność biznesu. Dobra jakość to gwarancja rozwoju sprzedaży. Odpowiedni poziom cen oraz dogodne warunki handlowe muszą jednak zaproponować dostawcy innych produktów oferowanych na stacji, bo coraz większy udział w marży stacji stanowi marża ze sklepu, również w przypadku tych najmniejszych punktów.

PM: Co Pana zdaniem jest lepsze we franczyzie niż w pozostawaniu niezależnym? Jest coś takiego w ogóle?
 
RT:
 Współpraca z koncernami zdejmuje z właściciela stacji część ryzyka i konieczność samodzielnej "walki" z systemem, poszukiwanie dostawców każdego produktu itp. Nasz zespół i obsługujące nas firmy dają sobie z tym radę, więc nie widzę sensu płacenia koncernowi za prawo do korzystania z ich znaczka i pomocy. Dla moich klientów „NOVA OIL” jest marką, którą znają i której ufają. Współpraca z koncernem jest kosztownym luksusem, na który mogą sobie pozwolić praktycznie tylko największe stacje, które sprzedają nie mniej niż 5-10 tysięcy litrów paliw na dobę. Pozostałe stacje muszą szukać mniejszych sieci, do których mogły by się przyłączyć lub działać pod własną marką. Dla takich firm nie ma zbyt wielkiego wyboru. A często wydzierżawienie całej stacji jest bardziej opłacalne niż próba samodzielnej walki o zysk.

Prowadzenie pojedynczej stacji paliw można porównać do wojny. Gdy stacja jest w słabej lokalizacji i sprzedaje mniej niż 5000 litrów paliw na dobę, to taki biznes jest dziś bardziej "hobby" właściciela niż wynikiem przemyślanej strategii biznesowej. Niestety w takich sytuacjach niewiele sieci zaproponuje franczyzę. Wielu spośród moich przyjaciół prowadzi takie małe stacje i nie zamknęło ich jeszcze, chociaż są na granicy opłacalności, bo jest to dla nich całe życie. Ci ludzie poświęcili swojej firmie całe życie. Przetrwali wzloty i upadki, ale obecna sytuacja na rynku wysysa z nich ostatnie soki. Czują się odpowiedzialni za pracowników i klientów, tak samo, jak ja, ale znikąd nie dostają wsparcia. Prowadzą walkę z dostawcami, konkurencją oraz całym Państwem. Dla nich bycie „kasjerem” na własnej stacji oddanej koncernowi jest nie do pomyślenia. Oczywiście znam też osoby, które na tej współpracy wyszły bardzo dobrze, zwiększyły sprzedaż i zyski. To kwestia doboru partnera – ze swojego doświadczenia wiem, że doskonałe warunki współpracy oferuje na przykład BP. Nie stosują „kanibalizmu”, takiego jak największy polski koncern, mają mocną markę i traktują klientów partnersko.

Prowadzenie niezależnej stacji w dzisiejszych czasach nie jest już tak proste, jak kiedyś i z każdym rokiem robi się coraz trudniejsze. Prawo nakłada na właściciela stacji paliw tyle obowiązków kontrolno-sprawozdawczych co na właściciela lotniska i nawet więcej niż w przypadku dużej fabryki. Trzeba mieć dobre zaplecze firm doradczych i doskonałą obsługę prawną co i tak nie zwalnia właściciela z kłopotów związanych ze swobodną interpretacją/nadinterpretacją przepisów przez każdy urząd. Nie pomaga również brak stabilizacji przepisów. Inwestycja w stację ma się zwykle zwracać przez 5 do 20 lat, ale inwestor nie wie nawet, jak będą wyglądały przepisy na koniec bieżącego roku.

To są główne koszty i ryzyko, a więc i główne minusy samodzielnego prowadzenia stacji w stosunku do prowadzenia stacji sieciowej. Marża na paliwach pozostaje mniej więcej stała. Tymczasem wszystkie ceny i koszty rosną. Marże zależą też od otoczenia rynkowego - są przecież różne koncerny, które otwierają w Polsce sieci stacji paliwowych i co roku wykazują kilkaset milionów złotych straty a na swoich stacjach sprzedają paliwa w dumpingowych cenach niszcząc konkurencyjne stacje w całej okolicy. Nie ma w Polsce przepisów, które by uniemożliwiały powstanie przy jednym rondzie czy na długości 500 metrów drogi czterech stacji paliw, chociaż wiadomo, że nie będzie to logicznie ani ekonomicznie uzasadnione. Ze strony największych koncernów też często nie ma do końca uczciwej konkurencji – wystarczy wspomnieć rok wyborów gdy ceny na stacjach koncernów były równe i niższe od hurtowych cen zakupu.

Dynamiczne stacje szukają źródeł dochodu i wprowadzają nowe produkty i usługi, które przynoszą większy dochód niż marża z paliw. Nie zawsze właściciel pojedynczej stacji ma czas na wprowadzanie takich innowacji. Współpraca z koncernem to na pewno zastrzyk wiedzy i pomysłów. Jednak i tak największym kapitałem dobrej stacji jest grono lojalnych klientów przywiązanych do dobrej obsługi i wysokiej jakości paliwa. Nie każdy koncern gwarantuje w ten sam sposób tą jakość. W wielu przypadkach korzystniejsza jest współpraca z zaufaną hurtownią posiadającą własny transport niż korzystanie z dostaw od koncernu, który wynajmuje zewnętrznych dostawców do transportowania paliwa po stawce za kilometr niższej niż stawka osobowej taksówki, co nie sprzyja bezpieczeństwu ani jakości.

PM: Co myśli Pan o tym, że po nowym roku może zniknąć 600 stacji paliw, które się nie zmodernizowały? Czy Pana zdaniem faktycznie jest to walka wicepremiera Piechocińskiego z szarą strefą? Czy co innego? I jeśli tak, to o co tu chodzi?

RT: Można powiedzieć, że w partykularnym interesie naszej firmy leży likwidacja konkurencyjnych nie zmodernizowanych stacji, bo prawie wszystkie własne mamy już zmodernizowane. Z drugiej strony, w interesie każdego Polaka leży interes narodowy, który w wyniku tych zmian ucierpi. Jaki zysk przyniesie likwidacja tych stacji i modernizacja pozostałych? Przecież i tak już dziś żaden właściciel stacji nie ma dziurawego zbiornika, z którego by mu wyciekało do ziemi paliwo warte ponad 5 złotych za litr!

Nie jest tajemnicą, że sprzedaż legalnego paliwa w Polsce gwałtownie spadła, ale tylko dlatego, że rynek zalało tanie paliwo dostarczane bezpośrednio do klientów z pominięciem stacji. Sytuacja całego legalnego rynku paliw jest trudna. Najbardziej tracą na tym najmniejsze firmy i małe, niezależne stacje.

Nasza firma, tylko ze względu na dość dużą skalę działalności osiąga stabilne zyski i wzrost sprzedaży, ale gigantycznym wysiłkiem. Mam doskonały zespół, dzięki któremu tak dobrze się rozwijamy. Mało kto potrafi sobie jednak wyobrazić, ile pracy to kosztuje mnie i każdego z moich ludzi.

Tymczasem urzędy, które mogłyby naprawić sytuację, wspomóc legalnie działające firmy, wolą zajmować się naliczaniem opłat za błędy pisarskie w oświadczeniach opałowych i naliczaniem kar za nie wystawienie paragonu na 10 złotych oraz pozorowanymi działaniami, takimi, jak ostatnia inicjatywa Pana Wicepremiera. Taką opinię podziela wielu właścicieli firm paliwowych, z którymi rozmawiam.

Bardzo przykre jest, że stosunek Państwa do firm pogarsza się z roku na rok. Biurokracja i rząd zamiast wspierać tych, którzy tworzą jakąś wartość dodaną, jak na przykład właścicieli małych firm, wolą podnosić podatki i zaostrzać przepisy. Niewiele zostało ze "swobody prowadzenia działalności". Nie zmienia tego fakt wprowadzania wielu drobnych ułatwień. Niestety idea "przyjaznego Państwa", eliminowania absurdów i upraszczania przepisów pozostała pustym hasłem, ku mojemu ubolewaniu.

Zamiast tworzyć wolny rynek, czyli na przykład stworzyć giełdę paliw, rozdzielić produkcję paliw od ich dystrybucji (jak już zrobiono z gazem i energią elektryczną), łatwiej jest urzędom zajmować się likwidowaniem małych stacji paliw, bo ich nikt nie obroni.

Przykładem walki urzędników z "tymi, którzy na nich zarabiają", jest opisywana przez "Dziennik Gazeta Prawna" inicjatywa, w której wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński sugeruje, że najmniejsze stacje paliw stanowią szarą strefę, z którą rząd zamierza prowadzić wojnę i krucjatę przeciwko nim. Nie wiem kto naopowiadał Panu Premierowi takich głupot, jakoby te małe stacje były mafią paliwową. Ale ta wypowiedź nie ma przecież żadnego logicznego uzasadnienia, dla każdego kto cokolwiek wie o rynku paliw. A na dodatek, niesłusznie bardzo krzywdzi właścicieli takich stacji! Szanuję Pana Piechocińskiego za wyjątkowy umysł i wyraziste poglądy, dlatego nie mogę się pogodzić z takim uderzeniem we mnie i moich przyjaciół! Mam nadzieję, że to tylko przejęzyczenie albo nadinterpretacją dziennikarza, a nie prawdziwe zdanie wicepremiera o mnie i połowie branży. Panie Premierze, niezależni operatorzy stacji to nie jest żadna „mafia” ani „szara strefa”, my raczej jesteśmy „solą tej ziemi” i ostatnim bastionem oporu przeciwko monopolowi koncernów!

Można powiedzieć „jeśli nie pomagacie, to chociaż nie przeszkadzajcie”. Problem w tym, że nie ma do kogo tego mówić ani komu się poskarżyć. Głos branży nie jest brany pod uwagę przez polityków i urzędników. Do głosu dopuszcza się jedynie przedstawicieli największych koncernów, chociaż „niezależni” stanowią przecież połowę rynku! To po części wina samej branży, która nie potrafiła się zjednoczyć. Ale nawet gdy byliśmy zjednoczeni, na przykład w Stowarzyszeniu Niezależnych Operatorów Stacji Paliw pod przewodnictwem Pana Prezesa Pietrzaka, to nikt nie chciał wysłuchać naszych postulatów. Większe znaczenie ma głos koncernów. Nasz głos liczy się dla polityków tylko przed wyborami, więc czasem marzy mi się, aby podobnie, jak w Ameryce wybory odbywały się w Polsce co najmniej raz na 2 lata.

Wojna Państwa z branżą paliwową trwa od lat, ale cierpią w niej praktycznie tylko legalnie działające firmy. Nikt do dziś nie poradził sobie z problemem stacji, które sprzedawały, sprzedają i będą sprzedawać paliwa bez koncesji a często z nielegalnych, naziemnych zbiorników. Nowe przepisy też nic nie zmienią w tym zakresie, skoro te stacje działały niezgodnie ze starymi przepisami nawet. Może zamiast tworzyć nowe rozwiązania, czas się zabrać za egzekwowanie starych?! Truizmem jest stwierdzenie, że nie wymiar kar, ale ich nieuchronność sprzyja praworządności.

Urzędy nawet nie odwiedzają nielegalnych stacji, bo wolą przyjechać do legalnie działającej firmy i szukać tam dziury w całym, bo tam mają z kim rozmawiać i kogo karać. My co roku mamy kilkanaście różnych kontroli ze wszystkich możliwych urzędów, których nazw nawet nie jestem w stanie spamiętać.

Zgodnie ze znanymi szacunkami w wyniku nowej odsłony "wojny" Państwa z branżą paliwową, z rynku zniknie co najmniej 600 stacji, których nie stać na przeprowadzenie modernizacji zbiorników i infrastruktury. Nie trzeba być geniuszem, żeby rozumieć, że te stacje to nie jest "mafia paliwowa", bo gdyby faktycznie działały w mafii i szarej strefie to ich właścicieli na pewno stać byłoby na każdą modernizację. Te małe stacje, tak beztrosko przeznaczone do likwidacji, to głównie małe firmy, które w każdym normalnym kraju na świecie stanowią hołubiony trzon gospodarki, bo to one płacącą podatki i dają zatrudnienie większości ludzi na rynku! Niestety takiego podejścia nie ma w naszym kraju.

Czy ktoś w ogóle policzył ile będą kosztowały zasiłki dla bezrobotnych pracowników i właścicieli tych stacji? Ile równocześnie Państwo straci składek ZUS i podatków, które nie wpłyną do budżetu? Każdy prowadzący działalność dokonuje takich obliczeń „opłacalności” swojego działania, ale nie urzędnicy. 3000 miejsc pracy i 600 firm to rocznie ponad 100 milionów złotych straty - licząc najmniejsze możliwe utracone korzyści i wydatki Państwa. Jedno rozporządzenie, którego wcale nie trzeba by wprowadzać, zlikwiduje co najmniej 600 małych firm i tworzonych przez nie tysiące miejsc pracy. Nie wspominając o sytuacji klientów i dostawców tych firm.

Nie rozumiem sensu likwidacji, tak ważnej dla bezpieczeństwa Państwa infrastruktury, jak sieć 600 najmniejszych stacji paliw. To przecież przełoży się niekorzystnie na warunki prowadzenia działalności w miejscach pozbawionych dostępu do stacji. Głównie małe miejscowości i wioski zostaną pozbawione dostępu do paliwa, więc Wicepremier, jako polityk i Prezes PSL strzela sobie w kolano unieszczęśliwiając swój elektorat. Brak konkurencji na rynku to brak wolnego rynku. Skutek takich działań będzie odwrotny od zamierzonego, ale jest to wynik lobbingu koncernów i bezmyślności w tworzeniu nowego prawa. Z pewnością to rozporządzenie nie zlikwiduje szarej strefy, która prowadzi sprzedaż nawet bez koncesji. Stacje działające nielegalnie, dalej tak będą działały a ucierpią jedynie firmy, które próbują prowadzić legalną działalność.


2014-04-24

Odpowiedź z ministerstwa na nasz memoriał "Koncesjowy absurd"

Przedstawiona odpowiedź satysfakcjonuje nas tylko po części. Zgadzamy się, że osoba przejmująca, a potem prowadząca stację paliw, jako sama w sobie powinna być niekarana i powinna być w stanie obsłużyć finansowo nabytą działalność gospodarczą. W tym miejscu chodzi nam jednak o to żeby ta osoba uzupełniła jedynie dokumenty dotyczące jej samej, to jest:, zaświadczenie o niekaralności, opinię bankową, ewentualnie swoje sprawozdania

więcej »


2014-03-18

Opinia od ustawy o wychowaniu w trzeźwości

Po przeanalizowaniu projektowanych zmian w zapisach ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz po rozważeniu opinii, które wpłynęły do nas od przedsiębiorców. Generalnie jesteśmy przeciwni zapisowi, który zakazuje sprzedaży alkoholu na stacjach paliw. Argumentacje za wprowadzenie tego zakazu są niedorzeczne.

więcej »


2014-03-17

Krytyka argumentów senatorów

Poniżej zamieszczamy obszerną opinię napisaną przez jednego z naszych kolegów w odniesieniu do ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Zawarta w niej krytyka senatorskiej argumentacji za wprowadzeniem przepisu wydaje się być trafna.
Dane autora są nam znane i możemy je udostępnić wybranej osobie, która chciałaby nawiązać kontakt lub podzielić się swoimi spostrzeżeniami.
Życzymy miłej lektury!

więcej »